Przedostatni wrześniowy weekend spędziliśmy w Toruniu. W sobotę walczyliśmy o podium w finałowym turnieju Mastreligi. W niedzielę eUphoria Green zdobywała szlify w rozgrywkach Openligi.
Ostatni turniej zapowiadał się interesująco. Pierwsze miejsce w tabeli zajmowała warszawska drużyna Threapy, po piętach deptał jej Warsaw United. Nasza drużyna z 6 miejsca miała szansę awansować na 4, przeskakując drużyny Fisrt2Fight i Hunters Crew. Do tego turniej organizowany przez zaprzyjaźnionych Goodfellas’ów, bliskość toruńskiej Starówki – “będzie się działo:) “.
Do Torunia dotarliśmy już w piątek. Po raz pierwszy (i niestety ostatni) przed turniejem mamy okazję się wyspać, spokojnie obejrzeć i przedyskutować pole. Kolejną nowością była osoba coach’a w którą wcielił się Piter. Przez wszystkie mecze przyglądał się grze, decydował o taktyce, zmianach, podglądał przeciwników – trzeba przyznać że bardzo dobrze wywiązał się z powierzonego mu zadania.
W piątkowy wieczór spotykamy się przy ognisku i tam pierwsza niespodzianka. Kielecka drużyna First2Fight z powodów kadrowych zjawiła się w bardzo okrojonym składzie wspierana przed 2 zawodników z zewnątrz. Daje nam to jeszcze większe nadzieję na przeskoczenie ich w rankingu generalnym. Po krótkiej integracji, grzecznie oddalamy się do łóżek – czeka nas ciężki dzień. Temperatura spada poniżej 10st. Po głowie już kłębią się myśli czy rano nie będzie za zimno na kruche turniejowe kule.
Sobota wita nas jednak ładną pogodą. Słońce na bezchmurnym niebie szybko suszy zroszoną trawę, temperatura rośnie – pierwszy problem z głowy. W rozgrywkach grupowych czekają nas trzy drużyny: lider tabeli Therapy, Madsheep i Therapy Bad Touch. Okazuje się, że na turnieju nie stawiła się drużyna Ranger 3. Drużyny z grupy C otrzymują walkower 4:0. Daje to duże szanse Hunters’om na grę w finałach, nam niweluje szanse na ich przeskoczenie w generalce.
Po raz kolejny trafiamy do grupy A i zaczynamy grę jako pierwsi. Na początek trafiamy na najsilniejszego rywala – Therapy. Pierwszy mecz w plecy. Kolejny do przodu. Pojedynek jest wyrównany, punkt za punkt. Przy stanie 2:2 Therapy otrzymuje karę i traci dwóch zawodników, przejmujemy prowadzenie. Ostatni punkt jest nasz! Mecz kończy się wynikiem 4:2.
Kolejny mecz to drugi skład Therapy – Bad Touch. Mimo, że przeciwnicy nie stawiają tak zaciekłego oporu jak ich koledzy, wygrywamy kolejny mecz analogicznym wynikiem 4:2. Jedną nogą jesteśmy już w finałach.
Pozostaje nam pojedynek ze składem Madsheep, który podobnie jak my pokonał pierwszy skład Therapy 4:2, lecz niespodziewanie uległ drugiemu składowi 3:4. Zmobilizowani wygrywamy ostatnie mecz w grupie 4:2 – jesteśmy w półfinałach.
W pozostałych grupach nie ma niespodzianek. Z grupy B do finałów wchodzi Warsaw United 2, z grupy C Hunters Crew. Do grona finalistów jako lucky-looser dołączają gospodarze – Goodfellas i to własnie z nimi przychodzi nam się spotkać w pierwszym półfinale.
Jak przystało na Goodfellasów ich gra jest dość niekonwencjonalna, nieprzewidywalna i podobnie jak na turnieju w Kielcach sprawia nam problemy. Do tego zmęczenie i słońce daje się we znaki. Przegrywamy nasz pierwszy mecz tego dnia wynikiem 2:4. Do finału awansują gospodarze i Warsaw United, które dość gładko pokonało Huters Crew 4:1.
W ostatnim meczu o 3 miejsce po wyrównanej walce ulegamy poznaniakom 3:4. Turniej kończymy na 4 pozycji.
W finale po emocjonującym meczu (ku zadowoleniu Therapy), gospodarze pokonali warszawską drużynę 4:3.
W klasyfikacji generalnej przeskoczyliśmy drużynę First2Fight i ostatecznie zakończyliśmy sezon na 5 pozycji. Dzięki wygranej Goodfellas’ów Therapy pozostało na pierwszym miejscu. Szczyt tabeli wygląda nastęująco:
- Therapy
- Warsaw United II
- Ranger 3
- Hunters Crew
- eUphoria
- Goodfellas
W niedzielę w rozgrywkach Openligi wziął udział drugi skład pod nazwą eUphoria green.
Zajął 3 miejsce w grupie, pokonując 3:0 Star-paintball, oraz ulegając 0:3 drużynom Grim Reapers i Silesia United.
Dziękujemy za pomoc Adzie, Bliźniakowi, Nielotowi (wracaj do zdrowia) Tołdiemu i wszystkim którzy wspierali nas w sobotę.

