Za nami kolejna edycja Masterligi PLP. Tym razem przyszło nam walczyć o punkty na krakowskim polu drużyny Assasins. Już od początku czerwca nadchodzący turniej nie zapowiadał się dobrze. Najbardziej odległa lokalizacja, niepewny do samego końca skład i kule jakimi mamy zagrać. Na dodatek deszczowe prognozy pogody… Co z tego wyniknęło – zobaczcie sami!
Po ostatnich pozytywnych doświadczeniach z naszym krajowym przewoźnikiem postanowiliśmy do Krakowa wybrać się pociągiem. Ponad 10 godzin w kuszetce brzmi zachęcająco – na miejsce powinniśmy dotrzeć wyspani i wypoczęci. W Poznaniu dosiada się druga połowa składu – Guma, Nielot i Szmitek. Dyskusje o strategii połączone z degustacją wielkopolskich specjałów przedłużają się… Z wyspania nici.
W Krakowie lądujemy przed 6 rano, pierwszy mecz w okolicach 9:15 – mamy sporo czasu na dokładne obejrzenie pola, korekty w ustawieniach i spokojne przygotowanie się do gry.
Rozgrywki grupowe
W grupie czekają nas mecze z Hunters Crew II, Wikingami II, Warsaw United II i Therapy BT. Wszyscy z niecierpliwością czekają na pojedynek z WU II – szansę na rewanż za nieudany półfinał z Pabianic.
Zaczynamy od meczu z poznańskim Hunters Crew. Początek bez problemów, szybko wypracowujemy przewagę 2:0. Trzeci pojedynek po zasądzonej karze kończy się bez punktu i następuje przełamanie gry. Kilka głupich błędów, jeden mecz zaczynamy w czterech i kolejne punkty zdobywają Huntersi. Duży mecz kończy się wynikiem 2:4.
Szybka analiza, korekta w ustawieniu i taktyce - jesteśmy gotowi na mecz z Wikingami. Myślimy o rundzie finałowej i wiemy, że nie może nam się już powinąć noga. Zmotywowani dość szybko doprowadzamy do wyniku 4:0. Teraz czeka nas najtrudniejszy pojedynek z Warsaw United. Pełna mobilizacja, spokojna i przemyślana gra daje nam wynik 4:2.
Z niecierpliwością czekamy na wyniki pozostałych pojedynków w grupie. Już teraz wiadomo, sprawa wyjścia do finałów waha się pomiędzy nami a WU. W pobieżnych obliczeń wynika, że w ostatnim meczu z Therapy BT nie możemy stracić więcej niż jeden punkt – da nam to taki sam wynik jak WU 3 wygrane mecze, 7 punktów i awans do finału.
W ostatni meczu Therapy dość gładko ulega nam i mecz kończy się wynikiem 4:1. Radość nie trwała jednak długo – okazuje się, że nasze kalkulacje były błędne, pomyliliśmy się o jeden mały punkt. Warsaw United zajmuje pierwsze miejsce w grupie, my plasujemy się na drugiej pozycji. Pozostaje nam cicha nadzieja na “lucky-looser’a”. Niestety pierwszy skład Hunters Crew kończy turniej z takim samym dorobkiem punktowym co my. W takiej sytuacji porównywana jest pozycja w rankingu ligi, gdzie Huntersi wyprzedzają nas o jedną lokatę. Basen, kolacja i kolejne 10 godziny w pociągu…
Rozgrywki grupowe
Turniej kończy się dla nas na piątym miejscu (oficjalny ranking nie został jeszcze opublikowany) – znów zabrakło nam niewiele do szczęścia. Mimo to turniej z mojego punktu widzenia można zaliczyć do udanych. Nie mieliśmy problemów sprzętowych, które były dla nas wcześniej utrapieniem. Obyło się niemal bez kar (na 4 duże mecze złapaliśmy chyba tylko dwa 1-for-1, w tym jedną za dyskusję z sędzia). Do tego pomagający nam Szmitek i Daniel spisali się na medal – jeszcze raz dzięki chłopaki.
Finały po raz kolejny wygrała drużyna Therapy, przed Ranger3, WU2 i Hunters Crew.
Różowy

